Blog

Wady pracy zdalnej

Zalety pracy zdalnej potrafi wymienić każdy. Zwłaszcza osoby, które nigdy w ten sposób nie pracowały. Jasne, pewnie w większości się z nimi zgodzę. Pragnę jednak podkreślić, że taki rodzaj zatrudnienia ma też swoje wady. A z racji tego, że mówi się o nich niezwykle rzadko, często następuje przykre zderzenie z rzeczywistością i po tygodniu lub dwóch praca zdalna zaczyna dawać w kość.

Praca zdalna podobała mi się od zawsze, jednak nigdy nie wierzyłam, że też będę pracować w ten sposób. Kiedy byłam już o krok od zmiany zatrudnienia, uświadamiano mnie, że z czasem, to, co w pierwszej chwili jest zaletą, może stać się wadą. Oczywistym jest, że nie ma na świecie idealnych ludzi, miejsc i sytuacji. Problem w tym, że niektóre cechy pracy zdalnej są na tyle uciążliwe, że, mimo wszystkich korzyści, dla wielu osób taki rodzaj zatrudnienia po prostu odpada.

Brak kontaktu z ludźmi

Niewątpliwie dla jednych wada, dla innych zaleta. Dla mnie przejście miało być o tyle bardziej bolesne, że w mojej poprzedniej pracy każdego dnia miałam styczność z prawie setką różnych ludzi. Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że czasami było to bardziej męczące, niż większość dnia spędzonego sam na sam z laptopem. Można powiedzieć, że teraz w pewien sposób sama wybieram sobie z kim i kiedy chcę mieć kontakt. Ale ja jestem introwertyczką i samotność sprawia jedynie, że mogę bardziej skupić się na tym, co akurat robię.

Osoba, która decyduje się na pracę zdalną musi jednak zdawać sobie sprawę, że rozmowa przez komunikator, telefon, a nawet Skype, to nie to samo, co kontakt w cztery oczy. Przynależności do pewnej grupy nie zastąpi też przeglądanie social mediów. Warto się wcześniej nad tym poważnie zastanowić. Jeżeli okaże się, że to właśnie ludzie są kluczową kwestią, nie należy decydować się na pracę zdalną.

Samodyscyplina

Czasami tak ciężko jest wstać rano z łóżka, kiedy wiem, że nikt nie sprawdzi, o której zaczęłam pracę. Czasami kusi odłożenie mniej pilnych spraw “na jutro”. Czasami przerwa trwa zdecydowanie dłużej, niż 15 minut. I nie pomagają na to racjonalne argumenty. Nikt mnie nie pilnuje, więc codziennie muszę być bardzo surowa dla samej siebie. Oczywiście raz na jakiś czas warto sobie odpuścić. Trzeba jednak robić to umiejętnie, bo za szybko wchodzi w nawyk.

Do tego dochodzi umiejętność organizacji czasu i planowania. Bardzo często wygląda to tak, że dostaje się po prostu terminy na wykonanie konkretnych zadań. Trzeba zebrać je wszystkie, przewidzieć czas realizacji i samemu poukładać tak, żeby wszystko się zgadzało. W przeciwnym razie skończy się zerwanymi nocami lub utratą zaufania klienta, a to w pracy na własny rachunek może być naprawdę bolesne i mieć poważne konsekwencje.

Praca = dom

Niestety, czasami nie da się zamknąć drzwi i zostawić tam obowiązków. Zwłaszcza, że korzystam z tego samego komputera do pracy i celów prywatnych, a do telefonu (nie mam służbowego) mam podpiętego maila. Do tego mój partner też pracuje z domu, więc siłą rzeczy sfera prywatna i zawodowa przenika się częściej, niż sobie tego życzymy. Zdarza się, że z nostalgią wspominam czasy, kiedy po odbiciu karty na zakładzie, przestawał mnie on całkowicie obchodzić.

Różnego rodzaju rozpraszacze

Nie można zapomnieć też o samozaparciu. Naprawdę, czasami zadanie, które normalnie zajmuje mi 2 godziny, wykonuję w ponad 3. Nie wynika to z jego trudności, ale z tego, że pozwalam sobie na rozproszenie. Pół biedy, jeżeli poświęcam czas na gotowanie, sprzątanie lub rozmowę z partnerem. Z tego może wyniknąć wiele korzyści. Ale czy naprawdę potrzebuję co chwilę sprawdzać portale społecznościowe, Pudelka, promocje w sklepie, tworzyć listę książek, których i tak sobie teraz nie kupię lub czytać o filmie, którego nie mam nawet, jak obejrzeć? No nie. Ale mimo to trudno znaleźć motywację do zajmowania się swoimi obowiązkami. Później tylko wyrzucam sobie, że mogłam już być dawno po pracy, a zamiast tego muszę nadrobić straty.

Trudno pracować z kawiarni

Też mi się wydawało, że jak będę pracować zdalnie, to tylko z kawiarni lub innych ciekawych miejsc. Rzeczywistość jest taka, że w 99% robię to z domu. Wynika to z tego, że w miejscu publicznym zwykle panuje gwar i naprawdę ciężko się skupić. Dlatego jest to przyjemne tylko wtedy, kiedy robi się coś “kreatywnego” lub odpowiada na maile. Do tego dochodzą koszty, słabe połączenie z internetem i brak swobody do zmiany pozycji. Mimo to czasami pozwalam sobie na wyjście do kawiarni, żeby nieco odświeżyć umysł i zmienić otoczenie. Jednak wygląda to zdecydowanie inaczej, niż w marzeniach.

Niemożność przewidzenia dochodów

Zostawiam to na koniec, ponieważ problem ten dotyczy tylko osób, które poza tym, że pracują zdalnie, robią to na własny rachunek, czyli bez umowy o pracę. Trzeba pogodzić się z tym, że w jednym miesiącu trzeba zakopywać pieniądze w ogródku, bo zaczęły wypadać już nawet z lodówki, a w następnym liczyć każdą złotówkę, żeby jakoś przeżyć do kolejnej wypłaty. Gdybym miała wskazać największą wadę pracy zdalnej to bez wahania wybrałabym właśnie tę. Plus nieregularność zleceń i nieterminowe przelewy od klientów (lub ich brak), ale doświadczam tego tak często, że powoli przestaję zwracać na to uwagę.