Blog

Praca zdalna – wskazówki

Z powodu ostatnich wydarzeń wiele osób przejdzie (lub już przeszło) na tryb pracy zdalnej. Mnie z jednej strony to cieszy, ponieważ mam nadzieję, że dzięki temu pracodawcy polubią tę formę zatrudnienia, a to będzie skutkowało większą ilością ofert pracy i możliwościami dla samych pracowników. Obecnie sama od prawie dwóch lat korzystam z tego przywileju i szczerze – nie zamieniłabym tego na nic innego.

Nie zamierzam pisać o zaletach pracy zdalnej. Chciałam za to podzielić się wskazówkami, dotyczącymi tego, jak zorganizować sobie taki home office, zwłaszcza, gdy nie ma się w domu specjalnie wyznaczonego do tego pomieszczenia i, w najgorszym przypadku, trzeba pracować, spać, jeść i czillować z jednym pokoju. Może przez kilka dni nie ma z tym problemu, ale na dłuższą metę nie działa to za dobrze na psychikę. Znam też osoby, które w ogóle nie potrafią odnaleźć się w zdalnym wykonywaniu obowiązków służbowych – i okej, każdy jest inny. Taka forma zatrudnienia nie musi być przecież idealna dla wszystkich.

Miejsce do pracy

Idealną sytuacją jest, gdy można przeznaczyć na pracę osobny pokój. Wystarczy mieć tam biurko, wygodne krzesło i wszystkie potrzebne rzeczy do wykonywania obowiązków – laptop, telefon służbowy, kalendarz, przybory biurowe. Wchodzi się tam rano, a po zakończeniu pracy wychodzi, zamyka drzwi i wraca do normalnego życia. Słyszałam nawet o osobach, które dwa razy dziennie robią rundkę wokół bloku, czyli udają, że wyszli do biura i z niego wrócili.

Nieco gorzej jest, gdy nie ma się takiego domowego biura. Wówczas najlepiej zorganizować sobie przyjemny kącik do pracy i oddzielić go jakoś od reszty pomieszczenia. Przez długi czas pracowałam właśnie tak, ale uwierzcie mi, że na początku jest dużo rzeczy, które rozprasza – zwłaszcza, jeżeli jest to np. kuchnia i od czasu do czasu ktoś się w niej kręci. Teraz jestem w lepszej sytuacji – mam osobny pokój. Jestem też nieco lepiej zorganizowana, dlatego czasami pozwalam sobie na pracę z salonu, ogrodu, a nawet kanapy – zależy to od tego, ile skupienia wymaga to, co akurat robię. Osobom początkującym polecam jednak jedno miejsce, które będzie kojarzyło się tylko z obowiązkami służbowymi.

Druga sprawa to miejsce do pracy na laptopie (nie dotyczy komputerów służbowych). Najlepiej zrobić sobie porządek na pulpicie i umieścić tam folder nazwany PRACA (nazwa firmy/stanowisko/cokolwiek) z przeglądarką i innymi plikami przeznaczonymi tylko do obowiązków. Nie logujemy się tam na komunikatory, Netflix, ulubione forum, Facebooka i Instagram – czasami można nieźle popłynąć i po pięciu minutach zorientować się, że od 2 godzin oglądamy śmieszne obrazki.

Dyscyplina

Czyli coś, z czym sama miałam na początku duży problem. Praca z domu czasami powoduje, że w końcu możesz zrobić coś w godzinach, w których normalnie jesteś poza nim. To ma swoje plusy i minusy. Można oczywiście zrobić pranie, ugotować obiad, wyjść do sklepu, zrobić trening, wziąć dłuższą kąpiel. Trzeba jednak liczyć się z tym, że wtedy czas pracy się wydłuża i może się okazać, że lepiej chodzić do biura, bo przynajmniej można z niego wyjść po 8 godzinach.

Ja bardzo nie lubię się rozpraszać, dlatego staram się trzymać określonego planu – wstaję z samego rana, jem śniadanie, biorę prysznic i po 8 zaczynam pracę. Około 12 mam przerwę na szybki posiłek, później obiad i kończę o 17. Oczywiście, nie zawsze mi się to udaje – czasami zrobię sobie spacer, bo jest cudowna pogoda lub akurat muszę jechać coś załatwić. Jednak zdecydowanie lepiej się czuję, kiedy mam ten plan – wcześniej potrafiłam zacząć pracę o 11, a w międzyczasie jeszcze zrobić trening i jechać na zakupy. Później musiałam walczyć z poczuciem, że pracuję całymi dniami i nie mam na nic czasu. A to źle wpływało na psychikę.

Przydatny może okazać się planer, kalendarz lub… zwykła kartka papieru. Próbowałam dwóch pierwszych rozwiązań, jednak więcej czasu spędzałam na ich ozdabianiu, niż faktycznym planowaniu. Poza tym widziałam tylko tydzień, a ja potrzebuję orientować się, jak rozkłada się praca na cały miesiąc. Na kartce mogę rozpisać wszystkie dni robocze i od myślników zapisywać, co muszę zrobić danego dnia.

Jednym z elementów dyscypliny może być ubiór. Niekoniecznie trzeba zakładać koszulę i marynarkę (chyba, że ktoś czuje się tak lepiej), wystarczy po prostu ubrać się wygodnie. Nie polecam jednak pracować w piżamie lub szlafroku – okej pierwszego i drugiego dnia to jest super, ale po dłuższym czasie można zatrzeć sobie granicę między pracą i wypoczynkiem, a tym samym stracić trochę na produktywności.

Ustalenia z domownikami

Warto też ustalić z domownikami to, kiedy jest się nieosiągalnym. Najprościej po prostu zamknąć drzwi lub wywiesić na nich karteczkę. Ale kiedy nie jest to możliwe wystarczy dać im inny sygnał – o tym, że jesteśmy zajęci może świadczyć krawat, samo siedzenie przy biurku, założone słuchawki itp. Ogranicza tylko wyobraźnia. Samo zakomunikowanie “jestem w pracy” lub “udawajcie, że mnie nie ma do 16” nie zawsze wystarcza.

Małe przyjemności

Tutaj też ogranicza tylko wyobraźnia. Żeby lepiej się pracowało dobrze jest czymś sobie ten czas umilić – filiżanką dobrej kawy, spokojnie zjedzonym śniadaniem, ulubioną playlistą lub podcastem. Warto też np. ustawić sobie biurko przy oknie, jeżeli jest stamtąd dobry widok, przez chwilę popracować w ogrodzie (chociaż aktualnie pogoda w Polsce chyba na to nie pozwala) lub w różnych pozycjach – zdaniem mojego fizjoterapeuty można nawet przez chwilę poleżeć – ważne jednak, aby nie robić tego 8 godzin.

Nie twierdzę, że trzeba się stosować do wszystkich powyższych wskazówek. Teraz po prawie dwóch latach sama robię od nich dużo odstępstw, ale mogę, ponieważ zdążyłam wypróbować już mnóstwo wariantów. Pozwalam też sobie na więcej, bo nie mam szefa i sztywnych godzin pracy. Uważam jednak, że narzucenie dyscypliny samemu sobie sporo ułatwia, zwłaszcza na samym początku, kiedy trzeba przestawić się na inny, nieznany dotychczas tryb pracy.